StartowaNasze Sprawy Zatrucie rzeki wpadającej do ujęcia wody pitnej dla Gdańska. Wiadra martwych ryb.
Zatrucie rzeki wpadającej do ujęcia wody pitnej dla Gdańska. Wiadra martwych ryb.
02.09.2008.
W Reknicy, przepływającej niedaleko Kolbud, pojawiły się martwe
ryby. Rzeka wpada do Raduni w Bielkówku, a następnie do zbiornika wody
pitnej dla Gdańska, czyli Jeziora Straszyńskiego. Zagrożenia
prawdopodobnie nie ma, bowiem dawka trucizny wydaje się niewielka -
wyłowiono trzy wiadra martwych ryb.
- Wędkarze powiadomili nas o śniętych rybach pływających w Reknicy -
mówi Piotr Trybuszewski, zastępca wojewódzkiego inspektora ochrony
środowiska w Gdańsku. - Natychmiast poinformowaliśmy SAUR Neptun
Gdańsk. Nie zdołaliśmy dotychczas ustalić przyczyn zatrucia.
Prawdopodobnie niewielka ilość jakiejś substancji dostała się do wody
przez kanalizację burzową.
- Gdy dojechaliśmy nad Reknicę, nie zauważyliśmy w wodzie martwych
ryb - relacjonuje st. bryg. Marek Warakomski, komendant powiatowy
Państwowej Straży Pożarnej w Pruszczu Gdańskim. - Akcję zakończyliśmy
po dokładnym sprawdzeniu dolnego biegu rzeki. Naszym zdaniem, toksyczna
substancja szybko zneutralizowała się w wodzie lub było jej niewiele.
- Prowadzimy ciągły monitoring ujęcia wody pitnej w Straszynie za
pomocą analizatora obecności pestycydów, toksyn oraz benzenu - zapewnia
Beata Majchrowicz, rzecznik prasowy SAUR Neptun Gdańsk. - Żaden z
pomiarów nie wykazał zmian jakości wody.
Wydaje się zatem, że
zagrożenia nie ma. Wędkarze dobrze jednak pamiętają wydarzenie z maja
ubiegłego roku, gdy zatruta została Struga Gęś w okolicy gorzelni w
Goszynie, wpływająca do Raduni. W rzece, na odcinku jedenastu
kilometrów całkowicie został zniszczony ekosystem. Akcja odławiania
kilku ton martwych ryb trwała wiele dni. Sprawa trafiła do Prokuratury
Rejonowej w Pruszczu Gdańskim.
- Zawiesiliśmy na razie postępowanie, do czasu otrzymania opinii
zespołu biegłych z Politechniki Gdańskiej - informuje Grzegorz Kulon,
zastępca prokuratora rejonowego. - Ma być gotowa pod koniec września.
- W tym roku w Raduni nie ma ryb - żali się Edward Rogulski, wędkarz
z Pruszcza. - Rzeka stała się jałowa. Uważam, że sprawca katastrofy
powinien zapłacić bardzo wysoką karę oraz zwrócić koszty ponownego
zarybienia Raduni.