Gromadzić wodę na hałdzie czy nie? Zasypać wąwóz czy go pozostawić?
W tak zasadniczych kwestiach różnią się opinie naukowców i organizacji
społeczno-ekologicznych dotyczące sposobu zamykania składowiska
fosfogipsów w Wiślince (gmina Pruszcz Gdański). Między innymi na ten
temat dyskutowano w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Pomorskiego,
podczas spotkania zorganizowanego z inicjatywy ekologów.
Zastrzeżenia do projektu zgłosili naukowcy z Naczelnej Organizacji
Technicznej w Warszawie [w 2006 r. NOT uruchomiła program identyfikacji
kluczowych problemów dla rozwoju. Proponowane przez organizację
rozwiązania wychodzą poza utarte schematy i często uważane są za
radykalne - dop. red.].
- Kardynalnych niedociągnięć nie ma, ale możemy znacznie poprawić
jakość zamykania składowiska - przyznaje Krzysztof Łebkowski, dyrektor
Programu Komercjalizacji Nauki i Technologii NOT. - W oparciu o opinię
profesora Waldemara Mioduszewskiego mamy jednak cztery zastrzeżenia.
Chodzi o skoordynowanie współpracy w celu poprawy efektywności
zamykania składowiska, uwzględnienie alternatywnych sposobów jego
zamknięcia, opracowanie sposobów likwidacji składowiska przez
gospodarcze wykorzystanie fosfogipsu oraz przygotowanie raportu
dotyczącego oddziaływania hałdy na środowisko.
Przed tym ostatnim bronią się Gdańskie Zakłady Nawozów Fosforowych "Fosfory".
- Ktoś za takie opracowanie musi zapłacić, a nie chodzi tu o 10
tysięcy, tylko od pół do miliona złotych - mówi Wiesław Hałucha, prezes
Fosforów.
Projekt i prace zmierzające do zamknięcia składowiska kosztowały do
tej pory zakład około pięciu mln zł. Aby zrealizować założenia
projektu, potrzeba drugie tyle.
Sytuacja na rynku surowców na pewno nie napawa Fosfory optymizmem.
Surowce potrzebne do produkcji nawozów zdążyły już podrożeć o około 170
procent.
- Myśleliśmy, że to tylko taki chwilowy wybryk, ale sytuacja się
utrzymuje i najprawdopodobniej surowce jeszcze podrożeją - zauważa Jan
Wyganowski z Fosforów. - To szok dla rolników. Zmalał popyt na nawozy.
Nie zmienia to jednak faktu, że przez kilkadziesiąt minionych lat to
właśnie Fosfory czerpały zyski z funkcjonowania składowiska.
Autorzy projektu - specjaliści geotechniki, którzy pracowali na
najważniejszych obiektach w Trójmieście, m.in. przy Trasie Sucharskiego
i Sea Towers w Gdyni - są oburzeni.
- Propozycje profesora Mioduszewskiego, by odprowadzić wodę poza
hałdę, są nie do przyjęcia - uważa dr Janusz Granatowicz, współautor
projektu. - Hałda musi być zielona, a tak będzie tylko wówczas, gdy
zapewnimy odpowiednią wilgotność. Wodę chcemy gromadzić na
wierzchowinie. Odprowadzenie jej poza hałdę to barbarzyństwo! To samo z
wąwozem, który działa obecnie jak wielki rów melioracyjny. Bez jego
zasypania nie da się opanować sytuacji na składowisku.
Leszek Czarnobaj, wicemarszałek województwa pomorskiego, zapewnia, że będzie monitorował to, co dzieje się w Wiślince.
- Możemy spierać się i dziesięć lat, ale hałdę, zgodnie z
dyrektywami unijnymi, musimy zamknąć do końca 2009 roku - podsumowuje
krótko wicemarszałek Czarnobaj i zachęca naukowców, by skorzystali z
programów unijnych, które ułatwiają pozyskiwanie środków na wdrażanie
nowoczesnych rozwiązań technologicznych.
Tymczasem na składowisku trwa nasadzanie wierzby energetycznej i dowożony jest świeży fosfogips.
Wysoka
na 40 metrów hałda w Wiślince koło Gdańska budzi kontrowersje od prawie
50 lat. Głośno na jej temat po raz kolejny zrobiło się na początku
ubiegłego roku, gdy wykryto między innymi przecieki do Martwej Wisły.
Wiosną Fosfory nie uzyskały już pozwolenia zintegrowanego na
funkcjonowanie składowiska. Pod koniec 2007 r. przedstawiły projekt
techniczny jego zamknięcia, który opracowali fachowcy związani z
Politechniką Gdańską.
Sprawa w Komisji Europejskiej
Rozmowa z Moniką Orzechowską z Nieformalnej Grupy Inicjatywnej "Fosfi"
- Czego oczekujecie od marszałka i Fosforów w sprawie zamykania składowiska fosfogipsów w Wiślince?
- Dobrze, że trwają prace zmierzające do zamknięcia składowiska, bo
czasu pozostało niewiele, ale chcemy, żeby odbywało się to w sposób
właściwy. Dlatego dopominamy się między innymi o przygotowanie raportu
oddziaływania hałdy na środowisko.
- Czego się obawiacie?
- Nie mamy stuprocentowej pewności, że zaproponowane rozwiązania
przyniosą oczekiwany efekt. Stosowana metoda obserwacyjna dopiero po
dłuższym czasie może wskazać na nieprawidłowości. Hałda ma zostać
zamknięta do końca 2009 r., a potem Fosfory czeka 30-letni monitoring.
Obawiamy się, że zakład w ciągu tego czasu może upaść i koszty związane
z bieżącym nadzorem nad hałdą i ewentualnymi pracami poniesie podatnik.
- Złożyliście petycję do Parlamentu Europejskiego odnośnie
negatywnego oddziaływania hałdy na środowisko i postępowania
administracyjnego związanego z jej zamykaniem...
- Otrzymaliśmy odpowiedź, że Komisja Petycji wszczęła badanie i
postanowiła zwrócić się do Komisji Europejskiej o przeprowadzenie
wstępnego badania różnych aspektów zagadnienia.
- Hałdą zainteresował się też rzecznik praw obywatelskich. Jego
pełnomocnik terenowy powiedział nam w ubiegłym tygodniu, że uważa to za
najważniejszą gdańską sprawę...
- Na razie nie widzimy znaczących działań z tej strony.