Teren niedaleko oczyszczalni Gdańsk Wschód jest, zdaniem
specjalistow, najlepszym miejscem, by ulokować w Gdańsku spalarnię
śmieci. Mimo spodziewanych protestów spalarnia w Trójmieście stanie -
jak nie tam, to gdzie indziej.
Jeżeli nie zbudujemy spalarni śmieci, które wyrzucamy z naszych
domów, utoniemy w odpadach. Wytwarzamy ich bowiem coraz więcej.
Odzyskiwanie surowców wtórnych nie każdemu się podoba, a efekty tego są
mizerne. Zauważyły to już rozwinięte kraje europejskie i śmieci
spalają. Na wysypiska może trafić jedynie to, czego nawet w popiół i
dym zamienić się nie da. Nie brakuje jednak głosów, że jak najwięcej
odpadów komunalnych powinniśmy spalać, rezygnując nawet z segregacji.
Rzecz w tym, że takiego zakładu spopielania odpadów nikt nie chce
widzieć w pobliżu swego domu.
Dlatego też miejsca wskazała firma,
wybrana przez pomorski Urząd Marszałkowski podczas przetargu. Owe
propozycje zawiera dokument pt. "Wielokryterialna analiza możliwości
lokalizacji na terenie województwa pomorskiego regionalnej instalacji
do termicznego przekształcania energetycznej frakcji odpadów".
Za
najlepszą lokalizację uznano teren przy oczyszczalni ścieków Gdańsk
Wschód. Wybór uzasadniają dogodna powierzchnia działki oraz jej
otoczenie, bezkonfliktowy dojazd (przy uwzględnieniu planów rozwoju
układu komunikacyjnego), potencjał odbioru ciepła i prądu produkowanego w procesie spalania przez Rafinerię oraz względy
środowiskowo-społeczne. Na następnych miejscach w rankingu znalazły
się: ZU Szadółki, GPEC Szadółki, Eko Dolina w Łężycach, teren
elektrociepłowni w Gdańsku i teren elektrociepłowni w Gdyni.
Propozycje
te poddane zostały ocenie społecznej. Pierwsze spotkanie odbyło się w
miniony czwartek, w centrum Gdańska. Przybyło na nie kilkadziesiąt
osób. To niewiele, ale nie wszyscy znali termin, na co skarżyli się mieszkańcy Wyspy Sobieszewskiej.
Eksperci przekonywali, że lokalizacja spalarni w Szadółkach
oznaczałaby dużo większe protesty mieszkańców niż budowa jej przy
oczyszczalni Wschód. - Zostaliśmy potraktowani, jakby to były bezludne
tereny - mówi Kamil, mieszkaniec z Wyspy Sobieszewskiej. - Mamy dość
istniejących trucicieli, takich jak hałda fosfogipsów, rafineria i
oczyszczalnia Wschód.
- Jesteśmy oburzeni planami budowy spalarni przy oczyszczalni Wschód - mówi Anna Kwaszyńska, radna gminy Pruszcz Gdański
i mieszkanka Wiślinki. - Najgorsze jest to, że chciano to zrobić za
naszymi plecami. W Szadółkach zorganizowano spotkania z mieszkańcami,
ale w naszych okolicach już nie. Argumenty, że tutaj jest mniejsze
ryzyko protestów jest przerażające. Czy urzędnicy odpowiedzialni za te
konsultacje myślą, że w Przejazdowie, Bogatce, Wiślince, czy na Wyspie
i Stogach nikt nie mieszka?
- To problem nie tylko emisji
zanieczyszczeń, ale i dojazdu dziesiątek aut do spalarni, no i
segregacji odpadów. Budowa spalarni będzie oznaczać całkowitą
degradację tych rejonów - uważa Monika Orzechowska z Nieformalnej Grupy
Inicjatywnej Fosfi, monitorującej stan hałdy w Wiślince.
Urzędnicy
unikają na razie jednoznacznych sądów. - Zabierzemy głos po zakończeniu
konsultacji - usłyszeliśmy od pracownika Urzędu Miejskiego w Gdańsku.
Warto wiedzieć, że w gdańskiej
oczyszczalni ścieków Wschód, znajdującej się w pobliżu wspomnianej
wyspy, powstanie też spalarnia osadów pościekowych, czyli tego czego
nie można wypuścić do Zatoki Gdańskiej. Teraz oczyszczone ścieki
wypływają rurociągiem do morza, a wylot znajduje się około dwóch
kilometrów od plaży Wyspy Sobieszewskiej.
16 października rozmowy na temat budowy spalarni odbędą się w
Gdańsku Szadółkach, w Zakładzie Utylizacyjnym, w godzinach 16-18. 28
października - w Tczewie, w Urzędzie Miejskim, w godzinach 13-15. W
Gdyni takie spotkanie zaplanowano na 6 listopada, w Pomorskim Parku
Naukowo-Technologicznym, w godz. 13 - 15.
Na następne: 13 listopada
współorganizatorzy konsultacji - przedstawiciele Towarzystwa Naukowego
Organizacji i Kierownictwa w Gdańsku - zapraszają do Starogardu
Gdańskiego, do tamtejszego Urzędu Miejskiego, w godz. 13 -15. Planowana
obecnie spalarnia zostanie tak skonstruowana, żeby można zwiększać jej
przepustowość, gdy zajdzie konieczność przeróbki śmieci z innych części
województwa.
Rozmowa z Anną Grapatyn-Korzeniowską, z-cą dyr. Departamentu
Środowiska, Rolnictwa i Zasobów Naturalnych Urzędu Marszałkowskiego
Województwa Pomorskiego - Czy musimy budować spalarnię odpadów?
- Prawo
unijne i prawo polskie zobowiązuje nas do ograniczenia ilości odpadów
magazynowanych na składowiskach. Termiczne przekształcenie odpadów
nadających się do poddania temu procesowi ma pomóc w osiągnięciu
narzucanych przez przepisy wskaźników.
- Ile odpadów trafiać będzie do pieca?
- Około
150-200 tysięcy ton rocznie, z 420 tysięcy ton przyjmowanych teraz na
składowiska w Gdańsku, Gdyni, Starogardzie Gdańskim i Tczewie. W
przyszłości zakład termicznego unieszkodliwiania będzie przyjmował
więcej odpadów.
- Jakie są gwarancje, że ich spalanie nie będzie szkodzić ludziom?
- Instalacja
termicznego unieszkodliwiania odpadów komunalnych musi spełniać normy
unijne, a proces spalania będzie kontrolowany. Moim zdaniem,
korzystniej będzie mieszkać w pobliżu tego zakładu niż na osiedlu,
gdzie istnieje tak zwana niska emisja, czyli domków jednorodzinnych
posiadających piece. Tam do palenisk trafiają najróżniejsze odpady, nie
tylko węgiel. Produkty spalania nawet tworzyw sztucznych wydostają się
do powietrza, nie są przechwytywane przez żadne filtry.
- Spalarnia powstanie w pobliżu obszarów Natura 2000. Jak wpływać będzie ona na te rejony?
- Musi zostać sporządzona ocena oddziaływania zakładu na środowisko. Wtedy będziemy wiedzieli.
- Kiedy zapadnie ostateczne postanowienie odnośnie miejsca budowy?
- Decyzję
podejmie miasto Gdańsk albo inne, na terenie którego ten zakład
powstanie. Gminy odpowiadają bowiem za gospodarkę odpadami. To ich
zadanie. Gdzie zbudować zakład termicznego unieszkodliwiania odpadów -
wykaże studium wykonalności. Dokument ten powinien uwzględniać wyniki
konsultacji społecznych.
- Kiedy pierwsze śmieci trafią do pieca?
- Spalarnia śmieci powinna być gotowa najpóźniej w 2015 roku.
Mieszkańcy mają różne zdania - cytaty z forów internetowych
Wyspa Sobieszewska powstała w
1895 roku, gdy powstał Przekop Wisły. Liczy około 3,5 tys. stałych
mieszkańców. Od centrum miasta oddalona jest około 15 kilometrów. Ze
stałym lądem łączy się dwoma mostami: pontonowym w Sobieszewie i stałym
w Przegalinie. Posiada też połączenie promowe z Mikoszewem w gminie
Stegna. Na krańcach wyspy utworzone zostały dwa rezerwaty: Ptasi Raj
oraz Mewia Łacha. Ma stać się turystyczną perłą Gdańska. Takich
walorów, jakie znajdują się w tej części miasta, nie ma bowiem w wielu
innych regionach kraju. Jest to miejsce unikatowe nawet Europy. O
wyeksponowanie jej atrakcyjności zabiegają od kilkunastu lat działacze
Stowarzyszenia Przyjaciół Wyspy Sobieszewskiej (SPWS).
Dotychczasowe osiągnięcia stowarzyszenia to m.in. realizacja programu Ekologiczna Wyspa.
Wyspa
Sobieszewska jest jakby stworzona specjalnie dla turystyki i rekreacji.
Walory środowiska naturalnego czynią ją niezwykle atrakcyjną dla
miłośników dzikiej przyrody, mimo że znajduje się w granicach dużego
miasta. Może się tu też rozwijać turystyka pielgrzymkowa - w związku z
tutejszym sanktuarium Matki Bożej Saletyńskiej w Sobieszewie czy
Sanktuarium św. Wojciecha w Świbnie.
W sąsiedztwie wyspy są duże
możliwości rozwoju sportów wodnych, zwłaszcza na Martwej Wiśle. O to
zabiegają, wspólnie z SPWS, także Liga Morska i Rzeczna.
Niestety, ten kawałek Gdańska, zwany kiedyś wyspą kwitnących bzów, ma bardzo przemysłowe sąsiedztwo.
Jesteśmy zbulwersowani tym, że nikt nas nie zawiadomił odpowiednio
wcześnie o planowanych konsultacjach w sprawie budowy spalarni. Po raz
kolejny miasto próbuje "zafundować" nam zakład, którego nikt nie chce.
Jesteśmy już osaczeni przez trucicieli. Spalarnia to kolejna bomba
ekologiczna, która będzie nam zagrażać, jeżeli powstanie w pobliżu.
Bartosz Gast, wiceprzewodniczący zarządu osiedla Wyspa Sobieszewska
Nikt
nie chce mieć spalarni pod nosem, dlatego powinna ona być z dala od
ludności i miejsc zamieszkanych. Obie lokalizacje są złe!!! I na
Szadółkach, gdzie są osiedla, i przy Wyspie Sobieszewskiej. Zdrowie
ludzi jest najważniejsze i pora o tym pomyśleć.
KM
Wszędzie
mieszkają ludzie, nie ma u nas pustyni ani dziewiczych terenów
niezamieszkanych. Może najpierw zapoznaj się z parametrami technicznymi
nowoczesnych spalarni. Gwarantuję Ci, że bardziej śmierdzi z rury
wydechowej samochodu, którym codziennie jeździsz, niż z nowoczesnej
spalarni. W cywilizowanych miastach, takich jak Kopenhaga, Monachium,
Wiedeń czy Barcelona, nikomu takie urządzenia nie przeszkadzają. Wolimy
składować śmieci niż je unieszkodliwiać termicznie.
Gość
Taki
zakład jest potrzebny. Mam jednak wątpliwości, czy władze potrafią
przekonać mieszkańców, przekazać im informacje, że instalacja będzie
bezpieczna. Jednak z planowaniem i wykonawstwem różnie u nas bywa.
Uważam, że niekorzystne jest skupisko takich zakładów jak rafineria,
fabryka nawozów fosforowych, oczyszczalnie ścieków - komunlanych i
rafineryjna.
Tomasz Filipowicz, członek Stowarzyszenia Przyjaciół Wyspy Sobieszewskiej
Temat bardzo trudny i na pewno nie ma rozwiązania, które zadowoli wszystkich. Argument o wykorzystaniu ciepła i prądu przez Rafinerię jest kuszący, ale mimo wszystko wydaje mi się, że Sobieszewo jest ważniejsze. To jedno z niewielu miejsc, które nam zostało, gdzie można wybrać się na spokojny spacer wśród zieleni obu rezerwatów (polecam!). Tragedią byłoby to zniszczyć...
Napisał Robaczeq, dzień 10/14/2008 o 09:37
Ostatnio mój kolega był w Wiedniu i tam taka spalarnia stoi w centrum miasta. I nikomu to nie przeszkadza. Więc może jakaś kampania informacyjna ze strony UM przyniosłaby dobre rezultaty? Może wycieczka dla przedstawicieli oponentów w pobliże działającej spalarni gdzieś w Polsce?