Mieszkańcy Juszkowa, co kilka tygodni denerwują się widząc rano zagryzioną sarnę. Wbrew
pozorom nie jest to dzieło wilków z okolicznych lasów, czy bezpańskich
psów. Dzikie zwierzęta padają ofiarą miejscowych psów, wypuszczanych na
noc przez właścicieli z obejść.
- Strach pomyśleć, co będzie, gdy kiedyś psy nie zapolują na dzikie
zwierzę, tylko na człowieka wracającego nocą do domu - mówią mieszkańcy
wsi. - Mimo, że od wielu lat zgłaszamy problem władzom gminy Pruszcz
Gdański, urzędnicy nie chcą się zająć sprawą. Nikt przecież nie odławia
psów nocą. Te tymczasem, pod osłoną ciemności, często łączą się w
hordy. Sarna nie ma szans ucieczki, gdy otoczy ją wataha dużych psów.
Podobnie jak nie uciekłby człowiek.
- W poniedziałek rano jechałam
do pracy. Przy ul. Ogrodowej zauważyłam zagryzioną sarnę - opowiada
Elżbieta Kryszczuk z Juszkowa. - Zawiadomiłam Urząd Gminy w Pruszczu
Gdańskim, policję i miejscowe koło łowieckie. Telefonowałam też do
wojewódzkiego lekarza weterynarii. Nikt nie mógł w tej sprawie nic
zrobić.
Urzędniczka, zdaniem pani Elżbiety, podziękowała za powiadomienie i
spowodowała, że szczątki zwierzęcia zostały zabrane z pobocza drogi.
-
Jestem zbulwersowana wypuszczaniem groźnych psów na noc - dodaje
mieszkanka Juszkowa. - Tego koziołka nie zabiły bezdomne zwierzęta,
tylko dobrze utrzymane pupile właścicieli nowych domów w Juszkowie,
moich bliższych i dalszych sąsiadów.
- Psy są niewinne. Właściciele owszem - denerwuje się Magdalena
Kołodziejczak, wójt gm. Pruszcz Gdański. - Od dawna mamy problemy ze
zwierzętami wypuszczanymi na noc bez opieki. Przypominam, że zgodnie z
prawem, posesja, na której znajduje się pies, musi być ogrodzona
płotem, uniemożliwiającym zwierzęciu wyjście na ulicę. Na spacerze pies
powinien być prowadzony na smyczy i w kagańcu. Mylę, że w tej sprawie
sporo zmieni powstająca właśnie Straż Gminna, chociaż brakuje nam
pełnej ewidencji czworonogów. Mieszkańcy ukrywają posiadanie psów, żeby
nie płacić podatków. Z moich szacunków wynika, że tylko co piąty
właściciel odprowadza podatek za swojego czworonoga. Na odławianie
bezpańskich zwierząt przeznaczyliśmy w tym roku dwadzieścia tysięcy
złotych. Mieszkańcom Juszkowa radzę wziąć przykład z sąsiadów z
Rotmanki - ludzie umówili się i zgłaszają na policję każdego psa bez
kagańca na ulicy w dzień, czy nocą. Wskazują funkcjonariuszom
właściciela. Mandaty bardzo skutecznie uczą przestrzegania prawa.
- Myśliwi rzadko strzelają do psów wypuszczanych na noc poza posesje
- mówi Piotr Ławrynowicz, prezes Zarządu Wojewódzkiego Polskiego
Związku Łowieckiego. - Nie chcemy konfliktów z mieszkańcami. Właściciel
psa musi się jednak liczyć z koniecznością zapłacenia za szkody, jakie
spowodował jego podopieczny. Kara za zagryzioną sarnę wynosi 4 tys. zł.
Poproszę naszych myśliwych, by porozmawiali na ten temat z mieszkańcami
Juszkowa.
- Jeśli ktoś zauważy psa biegającego po ulicy, powinien zgłosić to
wykroczenie policji - zachęca asp. sztab. Jan Heś, rzecznik prasowy
Komendy Powiatowej w Pruszczu Gdańskim. - Jeśli znajdziemy właściciela,
500 zł mandatu ma w kieszeni.