Wiele osób dowozi dzieci do szkół samochodami. Tymczasem nie przy
każdej z placówek oświatowych w Pruszczu Gdańskim są parkingi. Często
na ulicy przed szkołą robi się przed godziną ósmą ciasno i
niebezpiecznie. Podobnie jest na koniec lekcji. Rodzice zatrzymują
pojazdy byle gdzie, nawet przed zebrami dla pieszych, a wtedy przejście
przez jezdnię jest dla uczniów bardzo niebezpieczne. Nie widzą oni
bowiem nadjeżdżających z boku aut.
- Do niedawna był wjazd do Szkoły Podstawowej nr 3 - żali się
czytelniczka, matka dwóch uczniów. - Teraz samochody zatrzymują się po
obu stronach na ul. Matejki i dzieci między samochodami podążają do
szkoły. Dowiedziałam się nieoficjalnie, że po ułożeniu bruku na placu
przed szkołą wjazd będzie zamknięty tak, jak w czasie remontu.
Plotkę zdementował Ryszard Świlski, zastępca burmistrza: - Wjazd dla
samochodów, którymi rodzice dowożą dzieci do Szkoły Podstawowej nr 3
będzie otwarty i to zaraz po odebraniu prac.
Problem z parkowaniem jest, jak mówi, powszechny. Najgorzej jest na
ulicy Tysiąclecia, przy Zespole Szkół nr 2. Tam nie da się podwieźć
ucznia pod same schody szkolnego budynku. Rodzice powinni zatrzymywać
się na parkingu przy Spółdzielni Mieszkaniowej "Radunia" lub na odnodze
ul. Cichej, przy torze dla rowerów BMX. W obu przypadkach uczeń ma do
przejścia kilkadziesiąt metrów.
- Poproszę Straż Miejską, żeby przed godziną ósmą pojawiały się tam
patrole - mówi z-ca burmistrza. - W zeszłym roku skończyliśmy parking
przy Zespole Szkół Ogólnokształcących przy ul. Niemcewicza. Jest więc
dość miejsca i do tego bezpiecznie. Najnowsza pruszczańska szkoła,
czyli "czwórka", została już tak zaplanowana, żeby przed bramą nie było
nadmiernego ruchu.