|
Tabuny tirów znów rozjadą drogi pomorskich wsi i miasteczek. Wiele
wskazuje bowiem na to, że rząd zniesie niedługo winiety dla ciężarówek,
przywracając dla nich opłaty na autostradach.
Zmiana dosięgnie więc
też pomorską A1, co sprawi, że kierowcy tych samochodów wrócą na
przebiegającą nieopodal krajową "jedynkę".
Obecnie firmy przewozowe za winietę płacą ponad 2 tys. zł rocznie i
bez ograniczeń mogą się poruszać po autostradach. Teraz rząd chce
przywrócić opłatę bezpośrednią za faktycznie przejechane kilometry na
tych trasach. Przewidywana w projekcie ustawy stawka za przejazd
autostradą wynosi 2,5 zł za km. - Taka zmiana oznacza, że będziemy
płacić za każdy przejazd autostradą - żali się Ireneusz Kowalski,
kierowca ciężarówki z Gdańska. - Może to wynieść kilkadziesiąt złotych
i jest nieopłacalne. Dlatego tak jak wielu moich kolegów - jestem za
pozostawieniem winiet. Zresztą, daliśmy temu znak, strajkując przeciwko
takim zmianom w Warszawie.
Odpowiedź na nowy system będzie więc jedna: powrót na drogi lokalne.
A tego najbardziej obawiają się mieszkańcy i policja. - Mamy doskonały
przykład z naszą autostradą. Kiedy była ona bezpłatna, poruszało się po
niej nawet 17-18 tysięcy pojazdów na dobę - zauważa podinsp. Janusz
Staniszewski, szef pomorskiej drogówki. - Kiedy zaś wprowadzono opłatę
6,70 złotego za przejazd 25 kilometrów, ruch diametralnie się
zmniejszył. Podobnie może być, gdy zostaną zniesione winiety.
Za pozostawieniem winiet przemawiają też statystyki. Pokazują one,
że im mniej jest na drogach tirów, tym mniej zdarza się wypadków.
Doskonale obrazuje tu przykład drogi Gdańsk - Starogard. Od 22 grudnia
do 20 lutego, kiedy A1 była bezpłatna, wydarzyło się sześć wypadków i
31 kolizji. Zginęła jedna osoba, a 10 trafiło do szpitala. Po
wprowadzeniu opłat - do 20 kwietnia - policja odnotowała tam już osiem
wypadków i aż 52 kolizje.
Na pozostawienie winiet nie ma jednak co liczyć. - Od winiet
generalnie się odchodzi, państwo zbyt dużo do tego dopłaca - rozwiewa
wątpliwości Jan Kulas, tczewski poseł PO. - Jeśli miałyby one zostać,
resort musiałby się zwrócić do podatników z pytaniem, czy chcą dopłacać
do prywatnych podmiotów.
Poseł zapewnia jednak, że winiety nie znikną z dniem 1 lipca - tak
jak zakładał to rząd. Stanie się to dopiero, gdy wszystkie formalności
zostaną załatwione do końca, czyli nie wcześniej niż za trzy miesiące.
Źródło:
|