Rozkład SKM stanął w środę do góry nogami. Z powodu remontu
wiaduktu w centrum Gdańska przez 10 dni mamy do wyboru: albo czekać na
kolejkę pół godziny, albo podróżować z przesiadką i przerwą na
kilkuminutowy spacer.
Przyczyną kłopotów pasażerów (dziennie SKM jeździ ponad 100 tysięcy
osób) jest kończący się tej jesieni remont wiaduktu Błędnik, który w
centrum Gdańska przechodzi nad torami kolejowymi. - Musimy jeszcze
wzmocnić cały spód wiaduktu. To wiąże się z budową rusztowań na torach
i wyłączeniem trakcji. Nie sposób tego zorganizować bez utrudnień w
ruchu pociągów - tłumaczy Jan Błeński, kierownik budowy z Płockiego
Przedsiębiorstwa Robót Mostowych.
Przez najbliższe 10 dni, czyli aż do 14 października, rusztowania zajmą
właśnie tory, którymi na co dzień jeżdżą pociągi SKM. Z tego powodu ich
"normalny" wjazd na perony Gdańska Głównego jest niemożliwy. - Dlatego
musieliśmy w znaczny sposób zmienić nasz rozkład - mówi Paweł
Wróblewski, rzecznik SKM.
Jeśli podróżujemy tylko pomiędzy Gdynią a Gdańskiem Wrzeszczem, to nie
mamy się o co martwić - tutaj pociągi jeżdżą normalnie. Kłopoty dotyczą
za to odcinka między Wrzeszczem a Gdańskiem Głównym. Tu kolejki kursują
na trzy sposoby.
Część pociągów jeździ jak dotąd, zatrzymując się na przystankach
Politechnika, Stocznia i Gdańsk Główny. - Ale takie kolejki kursują
tylko co 30 minut - ostrzega Wróblewski.
Część kończy bieg na stacji Gdańsk Stocznia. - Te pociągi kursować będą
także co pół godziny, a w rozkładzie oznaczone są literą P jak
przesiadka, bo jeśli chcemy dojechać nimi aż do Gdańska Głównego,
musimy się przesiąść - tłumaczy rzecznik.
Ale uwaga, przesiadka jest możliwa tylko na przystanku Gdańsk
Politechnika - musimy tu wysiąść z kolejki i przejść około 300 metrów
na przystanek Gdańsk Nowe Szkoty na zamkniętej na co dzień linii SKM w
kierunku Nowego Portu. Tam będzie czekał pociąg, który dowiezie nas na
Dworzec Główny.
- Początkowo planowaliśmy przesiadkę na stacji Gdańsk Stocznia, gdzie
odległość między peronami jest znacznie mniejsza - tłumaczy Paweł
Wróblewski. - Jednak okazało się, że schody na peron [na co dzień
zamknięte] są w złym stanie, nie mogliśmy wpuścić na nie ludzi.
Ostatnia grupa kolejek kończy bieg już na stacji Gdańsk Wrzeszcz. Ich
pasażerowie, chcąc dostać się do Gdańska Głównego, będą musieli
poczekać na następny pociąg, który dowiezie ich tam bezpośrednio albo z
przesiadką na Politechnice.
Czego można się spodziewać? Dłuższej przynajmniej o kilkanaście minut
podróży i sporego tłoku w wagonach. Normalnie kolejki w godzinach
szczytu wyjeżdżają ze stacji Gdańsk Główny co 7-8 minut. Teraz kursować
będą dwa razy rzadziej, a na dodatek często podróż wymagać będzie
przesiadek.
Pierwszego dnia z pewnością nie unikniemy też chaosu na peronach. - Na
stacjach nie było żadnych komunikatów. O robotach dowiedziałem się
przypadkiem od znajomego, a przecież przez takie przygody mogę spóźnić
się do pracy - żali się pan Tomasz Wiśniewski,
który codziennie dojeżdża z Gdyni do Gdańska Głównego.
- We wtorek we wszystkich gablotach informacyjnych na naszych
przystankach pojawiły się już plakaty informacyjne - zapewnia
Wróblewski.
- Czemu dopiero teraz?
- Musieliśmy wydrukować je na nowo, gdy okazało się, że niemożliwe
będzie zorganizowanie przesiadki na stacji Gdańsk Stocznia - tłumaczy
rzecznik SKM.