
Kiedyś na pewno zadzwoni do ciebie telefon, usłyszysz w słuchawce pracownika firmy X. Zapyta się ciebie czy zechcesz za sponsorować materiały dydaktyczne dla przedszkola lub szkoły, w której się uczyłaś lub uczą się twoje dzieci. Obudzić się mogą miłe wspomnienia lub życzliwość do instytucji, której pod opiekę oddaliśmy swoje pociechy.
Większość z nas jeśli tylko na to stać chętnie wesprze finansowo taką instytucję. Twoje emocje mogą przerodzić się w wściekłość, gdy dowiesz się, że właśnie zostałaś oszukana.
Nic nie jest za darmo i o tym zapominają dyrektorzy placówek oświatowych. Przekonały się już o tym nie tylko szkoły i przedszkola z gminy Pruszcz Gdański, ale i z całej Polski. Schemat działania jest prosty.
1.Firma X dostarcza „bezpłatne materiały dydaktyczne” do szkoły informując dyrekcję, że znajdą na nie sponsora.
2.Wykorzystując wizerunek instytucji publicznej wydzwaniają do lokalnych firm i osób prywatnych. Udają pracowników, bądź osoby upoważnione przez dyrektora szkoły, przedszkola.
3.Wyciągają pieniądze, które wpływają na ich konto, a nie instytucji, których wizerunek wykorzystują.
4.Instytucje te dostają materiały dydaktyczne np. mapy, godła itp. o wartości kilkuset (lub więcej) złotych, a firma wyłudza darowizny przekraczające wielokrotnie wartość materiałów
Firma, która zorganizowała ten specyficzny rodzaj sprzedaży to "Wydawnictwo Beata Piętka" z Katowic. Kilka lokalnych szkół i przedszkoli zapłaciły bardzo wysoką cenę za „darmowe materiały dydaktyczne”. Zapłaciły za nie swoim wizerunkiem.
Na dzień dzisiejszy firma wciągnęła w ten proceder ponad 40 tysięcy szkół w całej Polsce.
Wykorzystywanie nazwy szkoły do tego żeby sprzedać swoje towary jest nieuczciwą konkurencją i to jest zabronione w myśl stosownej ustawy. Firma nie powinna w ten sposób funkcjonować na rynku i to wymaga weryfikacji przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów
-Jadwiga Urbańska, miejski rzecznik praw konsumentów w Olsztynie |