To nie pieniądze decydują o szczęściu.
Mogliśmy się o tym przekonać na spotkaniu z orientem, gdzie podróżnicy Małgorzata Pacan i
Krzysztof Kucharski, opowiedzieli swoją dwu miesięczną podróż trampingową.
W piątek 05 lutego o godz. 19.00 w CKiS odbyło się spotkanie z podróżnikami: Małgorzatą Pacan i Krzysztofem Kucharskim. Na pokazie tej przesympatycznej pary absolwentów geografii Uniwersytetu Gdańskiego można było zapoznać się z fotorelacją, dokumentującą ich dwumiesięczną trampingową podróż na Półwyspy Indochiński i Malajski. Głównym celem przyświecającym temu niskobudżetowemu wyjazdowi było poznanie kultury i obyczajów ludności zamieszkującej wybrane kraje Azji pd-wsch., a także skosztowanie lokalnej kuchni jak i doświadczenie bogactwa różnorodności przyrodniczych i architektonicznych tego obszaru. Razem z nimi mogliśmy w pewien sposób przemieszczać się po tych egzotycznych i różniących się między sobą krajach. Stosunkowo tani Laos i Malezja i droga bo modna Tunezja. Koszt wynajęcia w ubiegłym roku na cały dzień skutera wynosił w Laosie 10 zł. Prawo jazdy nie wymagane. Kraj biedny ale ludzie szczęśliwi. Piękna dzika przyroda, jeszcze nie dotknięta zakazami. Dostępna dla każdego, kto chce wejść na drzewo, pohuśtać się na linie, wskoczyć do wody. Przyroda wkraczająca współistniejąca z ludźmi. Żółw na poboczu, jaszczurki na trawniku, piękna modliszka na stoliku w restauracji. Niesamowite zdjęcia rajskich plaż, morza z wyłaniającymi się z niego malowniczymi skałami, dosłownie momentami jak kadry z filmu „Avatar” i dla kontrastu drapacze chmur stolicy Malezji. Miasta w mieście będące odzwierciedleniem tego kulturowego tygla tego rejonu świata. Mieszania się różnych religii, kultur. Złote posągi bóstw, słonie na ulicach, przepiękne motyle, widok kolorowych ławic ryb, tuż po zanurzeniu się w błękit morza. Parki z ptakami, pola herbaciane. W Kambodży największy na świecie kompleks świątyń. Na 400 kilometrach kwadratowych ponad tysiąc fascynujących budowli w połączeniu z zapierająca dech w piersiach przyrodą. Co ciekawe te mające tysiąc lat zabytki architektury powstały z kamiennych bloków zestawianych ze sobą bez użycia zaprawy. W czasach świetności, które przypadały na XV w. mieszkało tam milion mieszkańców, którzy nie wiadomo dlaczego w pewnym momencie porzucili swoje miasto, pozwalając aby zarosła je dżungla, ukrywając na parę wieków… W stolicy muzeum w byłej szkole przekształconej za czasów Czerwonych Kmerów w więzienie. Wstrząsające świadectwo ludzkiego okrucieństwa. Pamiątka po czasach gdy po czerwonej rewolucji z 7 milionów mieszkańców zostało 5. Reszta zginęła i to w okrutny sposób, a działo się to stosunkowo niedawno, bo w latach 1975-79 rok ubiegłego wieku. Widocznie każdy zakątek nawet tak piękny, skrywa jakąś mroczną tajemnicę…
Para podróżników podzieliła się z przybyłymi na ich pokaz wieloma cennym radami dotyczącymi podróżowania po tym rejonie świata na własną rękę, bez pośrednictwa biur podróży. Z ich słów wynika, że jest to rejon bezpieczny i przyjazny dla turystów. Koszt ich dwumiesięcznej eskapady wyniósł ok. 3,5 tys. zł na osobę plus koszt przelotu ok.. 2 tys. zł. Podobno może być jeszcze taniej wybierając inny termin lub dokonując wcześniejszej rezerwacji. Wydaje się, że warto zastanowić się nad taka forma poznawania świata, bardziej dostępną dla przeciętnej kieszeni oraz stwarzającej okazję do lepszego poznania danego kraju, bo jest się bliżej ludzi, śpi się w hostelach, jeździ autobusami i czasem na stopa. Podajemy linka do ich podróżniczego bloga. www.kolorowysmakorientu.blogspot.com