Samorządy znalazły sposób na martwe linie kolejowe
29.09.2008.
W województwie pomorskim zamiera ruch kolejowy, a tory zarastają
chwastami. Jedną z opustoszałych tras jest nieczynna od 18 lat linia z
Pszczółek do Skarszew. Po latach komunikacyjnego niebytu zostanie ona
wskrzeszona, a stanie się to za sprawą... cyklistów.
Gmina Pszczółki od dawna ubiegała się o nieodpłatne pozyskanie od
Polskich Kolei Państwowych nasypu na zlikwidowanej linii. Kiedy to się
udało, zdemontowano tory i podkłady, by przystąpić do budowy asfaltowej
ścieżki pieszo-rowerowej o szerokości dwóch metrów. Rozpoczęty niedawno
pierwszy etap inwestycji przewiduje powstanie dwukilometrowego odcinka
trasy, od ul. Sportowej w Pszczółkach do Żelisławek.
- Zbudowanie ścieżki to przedsięwzięcie trzech gmin: Pszczółek,
Trąbek Wielkich i Skarszew - wyjaśnia Hanna Brejwo, wójt gminy
Pszczółki. - Nowa droga będzie częścią Szlaku Cysterskiego do Pelplina
i mamy nadzieję, że stanie się atrakcją turystyczną. Załatwianie
formalności z PKP jeszcze się nie skończyło, bowiem sąsiednie samorządy
nie otrzymały dotychczas działek pod torami. Są jednak zapewnienia, że
nastąpi to wkrótce.
Samorządowcy liczą, że na ten wspólny projekt uda się im pozyskać
środki z funduszy europejskich. Rozstrzygnięcia w tej sprawie nastąpią
w październiku br., niemniej Rada Gminy Pszczółki postanowiła wykonać
pierwszy odcinek za własne pieniądze, gdyż jest on bardzo potrzebny
mieszkańcom Żelisławek. Ścieżka skróci im drogę do Pszczółek z obecnych
pięciu kilometrów przez Rębielcz do dwóch.
Docelowo trasa prowadzić będzie od drogi nr 1 w Pszczółkach, przez
Żelisławki, Sobowidz, Rościszewko i Gołębiewko do Skarszew. Jej łączna
długość wynosić będzie 21 km, z czego 4,7 km w gminie Pszczółki, 7,4 km
w gminie Trąbki Wielkie i 8,9 km w gminie Skarszewy.
Super pomysł. Gratulację. Gdyby jeszcze była jakaś ścieżka wzdłuż jedynki z Pruszcza do Pszczółek to już wogóle byłbym w siódmym niebie.
Napisał AWIK, dzień 09/29/2008 o 08:30
Tam pomysł może i jest dobry, ale na linii Pruszcz-Kolbudy zrobienie ścieżki rowerowej było by zbrodnią, uważam. Nasza kolejka ma po drodze szereg konstrukcji kolejowych, takich jak mosty, dworce itp. Sądzę, że pruszczańskie nieczynne tory to zabytek, którego funkcję powinniśmy wskrzesić a nie zastępować! Pamiętajmy, że od tego nie ma już prawie odwrotu.
Napisał Petrus, dzień 09/29/2008 o 13:25
A co z drezynami 'stacjonującymi' w Kolbudach, które co prawda jeżdżą głównie w stronę żukowa ale czasem również zapuszczają się i w stronę Pruszcza.