Sąd "oczyścił" kanał. Jest decyzja w sprawie Kanału Raduni
02.09.2008.
Po dziesięciu latach spraw sądowych, kłótni i dyskusji, podjęto
wreszcie decyzję, kto ma konserwować i utrzymywać w dobrym stanie Kanał
Raduni, przepływający przez Pruszcz Gdański i Gdańsk. Drożność tego 11-kilometrowego, sztucznego cieku jest warunkiem bezpieczeństwa powodziowego mieszkańców obu miast.
Gdy, podczas wiosennych roztopów, czy obfitych letnich opadów
deszczu, obiekt jest zarośnięty, woda nie odpływa i kanał potrafi
wystąpić z brzegów, rozmyć wały przeciwpowodziowe, przerwać drogę
krajową nr 1 oraz zalać domy w pobliżu rynku i Państwowej Straży
Pożarnej w Pruszczu Gdańskim, a także w Świętym Wojciechu, Oruni Górnej
i centrum Gdańska. Taka sytuacja miała miejsce w 2002 roku.
Dziś
drożność kanału to sprawa jeszcze ważniejsza, niż wówczas, bowiem w
wyżynnej części Pruszcza powstają nowe osiedla i jest coraz mniej
niezabetonowanej ziemi, w którą może wsiąkać deszczówka. Woda spływa
wprost do kanału. Podczas dużego deszczu, wiecznie zarośnięty obiekt
szybko się wypełnia, a mieszkańcy z lękiem patrzą na przybierającą wodę.
Przez ponad dekadę samorządy Pruszcza i Gdańska kłóciły się z
Urzędem Marszałkowskim w Gdańsku o to, kto ma czyścić kanał, wymagający
ponadto pilnej modernizacji na całej długości.
Chodziło naturalnie o
pieniądze. Koszt takiej inwestycji jest niebagatelny - według wstępnych
szacunków ok. 166 mln zł. Przepisy tymczasem nie precyzowały jasno, kto
ma wyłożyć kasę.
Sprawa przeszła zatem przez wszystkie instancje, aż
dotarła do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Okazało się, że za kanał
nie są odpowiedzialne samorządy miast, ani województwa. Jego utrzymanie
należy do władz powiatowych.
Powiat gdański ziemski z siedzibą w Pruszczu ma odpowiadać za górny
odcinek długości 4 kilometrów znajdujący się na jego terenie. Gdańsk
jest miastem na prawach powiatu, więc prezydent Paweł Adamowicz ma dbać
o pozostałą część kanału.
Urzędnicy obu samorządów zapowiadają, że o pieniądze na modernizację
będą się starać w Unii Europejskiej. Na ten cel można uzyskać nawet 85
proc. dofinansowania.
Rury na dnie
Kanał Raduni to jeden z najważniejszych zabytków powiatu gdańskiego i najstarsza budowla hydrotechniczna w Europie.
Został
zbudowany przez Krzyżaków w XIV wieku. Służył do zasilania młynów
wodnych w Gdańsku i zaopatrywał miasto w wodę pitną z Raduni. W tym
celu go wybudowano, gdyż w średniowieczu Gdańsk cierpiał na poważne
niedobory wody. Kanał jest wpisany do rejestru obiektów zabytkowych,
zatem wszelkie prace remontowe będą musiały być prowadzone pod nadzorem
wojewódzkiego konserwatora zabytków.Utrudnieniem podczas robót staną
się rury kanalizacji sanitarnej, ułożone na dnie kanału 30 lat temu.
Odprowadzają ścieki z przepompowni w Pruszczu do oczyszczalni w
Gdańsku. To była wyjątkowo niefortunna decyzja ówczesnych władz. Dziś
trzeba kontrolować tę instalację, by Kanał Raduni nagle nie stał się
szambem, gdyby któraś rura pękła.
* Roman Chylewski, wicestarosta powiatu gdańskiego Na
remont odcinka Kanału Raduni w powiecie gdańskim potrzebujemy
dwudziestu jeden milionów złotych. O dofinansowanie z Unii Europejskiej
wystąpimy, gdy tylko zgodzi się na to Rada Powiatu. Głosowanie w tej
sprawie zaplanowaliśmy podczas wrześniowej sesji. Mamy szansę na
pieniądze, gdyż to inwestycja w zabytek, bezpieczeństwo i ekologię. Z
naszego budżetu potrzeba będzie około trzech milionów stu tysięcy
złotych. Modernizacja Kanału Raduni potrwa sześć lat. Najważniejsze
będzie umocnienie wałów i pogłębienie dna. Trzeba też wyremontować
kładki dla pieszych i urządzenia hydrotechniczne.