Remont krajowej "jedynki". A objazd autostradą A1 - płatny
31.03.2008.
Pomorskich kierowców czeka ciężki rok. We wtorek rozpoczyna się
remont krajowej "jedynki". Tymczasem Ministerstwo Infrastruktury nadal
nie zwolniło kierowców z opłat za korzystanie z tej trasy, choć jeszcze
niedawno składano zupełnie inne zapewnienia. Remont na " jedynce" ruszy
najpierw na 5,5-kilometrowym odcinku z Miłobądza do Tczewa. Zostanie on
pokryty nową nawierzchnią i wyrównany.
- We wtorek, o godzinie 10, nastąpi przekazanie placu budowy i
wykonawca będzie mógł rozstawić znaki ostrzegawcze i tablice o
zalecanych objazdach - zapowiada Bartłomiej Banach, naczelnik Wydziału
Dróg gdańskiego oddziału GDDKiA. - Chcemy, aby prace zakończyły się
jednak zanim rozpoczną się wakacje. Odbiór zaplanowano na 30 czerwca.
Zdecydowanie bardziej skomplikowany jest za to remont
12-kilometrowego fragmentu z Pszczółek do Pruszcza Gd. W tym przypadku
drogowcy nie tylko położą nową nawierzchnię, ale zostaną m.in.
wybudowane i zmodernizowane sygnalizacje świetlne czy wytyczone pasy
ruchu dla pieszych. Remont ma się rozpocząć na początku maja, zaraz po
rozstrzygnięciu przetargu, potrwa do czerwca 2009 roku.
Niestety, z pracami będą się wiązać spore utrudnienia. Ruch ma
odbywać się wahadłowo, a tym samym będą się tworzyć gigantyczne korki.
Dla kierowców doskonałym objazdem remontów byłby gotowy kawałek A1 -
przebiegający nieopodal "jedynki". Ale tylko w przypadku, gdy będzie on
darmowy lub gdy opłaty zostaną znacznie obniżone.
Niestety, mimo wielokrotnych interwencji samorządowców, polityków,
koncesjonariusza autostrady czy naszej gazety, minister infrastruktury,
który mógłby ułatwić życie kierowcom i mieszkańcom Pomorza, wciąż nic
konkretnego nie zdecydował.
- Nie ma w tej sprawie jeszcze żadnej decyzji - mówi Mikołaj
Karpiński, doradca ds. mediów w Ministerstwie Infrastruktury. - Nie
jest ona jednak zależna wyłącznie od ministra. W chwili obecnej nie ma
on w rękach takiego instrumentu prawnego, który mógłby zmienić wysokość
opłat bez narażenia się, że ktoś nie wystąpi z tego tytułu o
odszkodowanie - powiedziano nam w resorcie. Według Karpińskiego,
ewentualnej decyzji ministra można się spodziewać dziś.
Tymczasem kierowcy zaczynają nie wierzyć, że A1 stanie się alternatywnym objazdem.
- Można się domyśleć, że w sytuacji rozkopanej, nieprzejezdnej drogi
łatwo można zmusić kierowców do powrotu na płatny odcinek autostrady, a
tym samym zarobić - zauważa Ryszard Zimny z Zajączkowa Tczewskiego. -
Moim zdaniem, nikt nie straciłby jednak na obniżeniu cen przejazdu.
Przecież gdyby zmniejszono stawki, zwiększyłby się ruch, a wraz z nim
wpływy do budżetu.
Pan Ryszard zapowiada, że w sytuacji, gdy stawki pozostaną na
obecnym poziomie, nie będzie korzystał z autostrady, a skieruje się na
drogi lokalne. Tak też zamierza zrobić inny z kierowców - Zbigniew
Wardziński z Boręt, w gm. Lichnowy.
- Codziennie krajową "jedynką" dojeżdżam do Nowego Portu, gdzie
pracuję - mówi zmartwiony. - Domyślam się, że w czasie jej remontu będą
korki. Nie będę miał więc innego wyjścia, jak pojechać drogą z Tczewa
do Gdańska przez Suchy Dąb.
I właśnie tego najbardziej obawiają się mieszkańcy Suchego Dębu i
kilku innych miejscowości leżących przy drodze prowadzącej z Tczewa do
Przejazdowa. W większości tych wsi nie ma chodników, a ludzie boją się
- i słusznie - że pojawią się tam sznury samochodów.
Namiastką tego, jaki tłok może panować na tej drodze, jest
niedziela, kiedy zjeżdżają się klienci na pruszczańską giełdę - mówi
Zdzisława Zawisza, zastępca wójta Suchy Dąb. - Jeżdżą wtedy setki, a
nawet tysiące pojazdów. Nie wyobrażamy sobie, jak tak będzie
codziennie. Droga nie jest bowiem do tego przystosowana. Jest wąska i
bardzo kręta. Są jeszcze miejsca, gdzie nie ma chodników.
Co prawda władze powiatu gdańskiego przekazały dla Suchego Dębu 128
tys. zł na utworzenie nowych chodników, ale zanim powstaną, minie
jeszcze trochę czasu. Władze gminy liczą więc na pomoc policji. Chcą,
aby z chwilą rozpoczęcia remontu na " jedynce" pojawiło się więcej
policjantów. Podobnie myślą też władze Tczewa, przez który przebiega
krajowa "jedynka".
- Nie obawiamy się tyle o centrum, co o wyjazdy z miasta - przyznaje
Zenon Odya, prezydent Tczewa. - Mogą się tam tworzyć korki, a tego
chcielibyśmy uniknąć.
- Postaramy się w ramach możliwości skierować tam więcej patroli,
ale to, czy zmniejszy się tam ruch, nie zależy od nas - tłumaczy
podinsp. Janusz Staniszewski, naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego
Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku. - Zarządca drogi musiałby
pomyśleć o wprowadzeniu zakazów wjazdów dla ciężkich samochodów.
Droga krajowa nr 1 na odcinku Pruszcz Gd. - Tczew jest obecnie
najważniejszą w Pomorskiem trasą dla ruchu tranzytowego między portami
a południową granicą Polski. Obciążenie - jedne z największych w kraju
- wynosi ponad 30 tys. pojazdów na dobę.
Jak zapewnia Ewa Łydkowska, rzecznik prasowy Gdańsk Transport
Company, zarządcy autostrady, trasa jest przygotowana na przyjęcie
dodatkowych samochodów. - Kiedy autostrada była zwolniona z opłat,
jeździło nią dziennie średnio 14 tys. pojazdów na dobę. Teraz jest to
około 9 tys. aut na dobę.
Problem jednak w tym, czy kierowcy będą chcieli skorzystać z płatnego objazdu.