|
Pomorscy kierowcy ponownie polubili autostradę A1. Obniżenie o
niemal połowę opłat drogowych spowodowało - bagatela - ponad
50-procentowy wzrost natężenia ruchu samochodów osobowych na tej
trasie. Autostradą przejechało już ponad 2 miliony kierowców. Na razie nie mogą jednak liczyć na to, że pojadą dalej niż do Swarożyna.
Podczas obowiązywania na A1 wyższych stawek opłat autostradowych,
średnie dzienne natężenie ruchu wynosiło zaledwie - w marcu 7601, a w
kwietniu 9987 pojazdów na dobę. Teraz jest już znacznie lepiej. W maju
- po obniżeniu ceny za przejazd z 6,7 do 3,5 zł - A1 średnio dziennie
przejeżdżało 13 246 aut. Statystykę podnoszą też dni w czerwcu.
- Przez jeden dzień w tym tygodniu autostradą przejechało ponad 17
tys. pojazdów, czyli jak za starych dobrych czasów - cieszy się Ewa
Łydkowska, rzecznik prasowy firmy Gdańsk Transport Company,
koncesjonariusza A1.
Powody do zadowolenia z powrotu kierowców na autostradę mają też
policjanci. Kiedy obowiązywały na niej wyższe stawki za przejazd, na
drogach lokalnych pojawiło się znacznie więcej pojazdów, a statystyki
odnotowały więcej drogowych zdarzeń. Tylko na trasie Gdańsk - Starogard
po wprowadzeniu wyższych opłat - od 20 lutego do 20 kwietnia - policja
odnotowała tam aż osiem wypadków i 52 kolizje. Dwa miesiące wcześniej
funkcjonariusze byli wzywani do sześciu wypadków i aż 21 kolizji mniej.
Sami kierowcy potwierdzają, że po majowym obniżeniu cen chętniej decydują się na autostradę.
-
Jestem w stanie zapłacić 3,50 zł za przejazd ze Swarożyna do Rusocina,
ale jest to dla mnie najwyższa akceptowalna kwota - przyznaje Paweł
Balewski z Tczewa. - Wciąż bardziej opłacalna jest podróż pociągiem.
Jego matka, Helena Balewska, chciałaby natomiast, aby koncesjonariusz wprowadził zniżki.
-
Jestem emerytką, mam grupę niepełnosprawności i sama chętnie
skorzystałabym z takich ulg - mówi. - Warto też pomyśleć o studentach.
Wielu z nich dojeżdża do trójmiejskich uczelni.
- My sami nie możemy
wprowadzać zniżek, wszystkie tego typu inicjatywy mogą wyjść od
ministra infrastruktury - odpowiada Ewa Łydkowska.
Niektórzy zwracają też uwagę, że w kasach wciąż można płacić tylko
gotówką. Zarządca zapewnia jednak, że niedługo wprowadzone zostaną
dodatkowe formy płatności. - Karty kredytowe pojawią się najpóźniej z
chwilą otwarcia drugiego 65-kilometrowego odcinka, ale robimy wszystko,
aby kierowcy mogli płacić już nimi od 1 września - zapewnia Łydkowska.
Kierowcy podkreślają jeszcze jedną rzecz - skoro jest tak dobrze, to
może nie warto po remoncie krajowej "jedynki" wracać do starej ceny za
przejazd autostradą? Chytry - jak mówią - traci dwa razy i wyliczają:
bardziej opłaca się tani przejazd i dużo aut, niż drogi przejazd i mało
aut.
Wiadomo też, że kończy się już budowa drugiego 65-kilometrowego
odcinka autostrady A1 ze Swarożyna do Nowych Marzów. Jest on wykonany
już w 90 procentach i chociaż jego otwarcie zaplanowano najwcześniej na
październik, wielu zmotoryzowanych już teraz chciałoby nim pojechać.
- Jeżeli tylko byłoby to możliwe, to warto byłoby chociaż kawałek
otworzyć teraz, tym bardziej że mamy wakacje - zauważa Marian
Mroziński, kierowca z Gniewa. - Dzięki temu ruch na krajowej "jedynce"
znacznie by się odciążył. Zresztą sam z ciekawości wjechałbym na
autostradę w Pelplinie i pojechał nią do Tczewa czy nawet Rusocina.
Kierowcy sugerują, aby otworzyć te fragmenty, które są już
praktycznie wykonane. Wymieniają tu właśnie sekcje: Swarożyn - Pelplin
i Pelplin - Kopytkowo. Ich długość w sumie to 38,23 km.
Koncesjonariusz mówi jednak kierowcom "nie".
- Nie będziemy otwierać kolejnych sekcji, choćby dlatego, że drogi
lokalne w Kopytkowie nie są przygotowane na przyjęcie tak dużego ruchu,
samochody by je po prostu rozjechały - tłumaczy Ewa Łydkowska. - Trzeba
bowiem pamiętać, że tak jak teraz w Swarożynie, tak i w Kopytkowie
wszyscy kierowcy musieliby opuścić A1.
- Kiedy zaś oddamy cały 65-kilometrowy odcinek, ruch rozłoży się na
całej długości. Najwięcej osób będzie korzystać z węzła w Rusocinie i
Nowych Marzach, a te w stu procentach podołają takiemu zadaniu.
Wszystko wskazuje więc na to, że co najmniej do października musimy
się zadowolić jedynie 25-kilometrowym odcinkiem autostrady. Po
obniżeniu opłat na autostradzie nastąpił wzrost natężenia ruchu
samochodów osobowych o ponad 50 procent.
Źródło:
|