Pojechać nad torami - długo oczekiwany drugi wiadukt i obwodnica
04.10.2008.
Trójmiejska metropolia, jeśli popatrzymy na jej system
komunikacyjny, stoi o krok od zapaści. Nie będzie chyba przesadą
powiedzenie, że zapaść ta już nastąpiła. Uliczne korki obserwowane są
przecież od Redy po rogatki Pruszcza Gdańskiego.
Włodarze Pruszcza Gd. nie chcą jednak czekać bezczynnie, aż coś się
polepszy u sąsiadów za miedzą i postanowili wyłożyć spore pieniądze na
budowę nowego wiaduktu nad torami kolejowymi.
W wymiarze lokalnym most połączy podzielone linią kolejową dzielnice
miasta. Trudno jednak nie zauważyć znaczenia nowego obiektu dla całego
regionu.
Na budowę drugiego wiaduktu nad torami kolejowymi i prowadzącej do
niego obwodnicy Urząd Miasta Pruszcz Gdański nie otrzymał wsparcia z
Unii Europejskiej, mimo że przygotowania do tej inwestycji trwały
dziesięć lat. Od tak dawna istnieje też, nieznacznie modyfikowany na
przestrzeni lat, projekt tej inwestycji.
Co ciekawe, przedsięwzięcie popierały kolejne władze województwa
pomorskiego, przywożąc obietnice, że pieniędzy z unijnej kasy na ten
cel nie zabraknie.
- Nowy wiadukt jest niezbędny z powodu nasilającego się natężenia
ruchu i korków na pruszczańskich ulicach - przekonuje burmistrz Janusz
Wróbel. - Nie możemy dłużej czekać z budową, bo i tak zwodzono nas
przez wiele lat obietnicą wsparcia finansowego. Sto milionów złotych,
które kosztować będzie inwestycja, to dużo pieniędzy, cały nasz budżet
roczny. Już teraz ograniczam wszelkie prace związane z estetyzacją
miasta. Wrócimy do nich za dwa lata. Dalsza budowa Faktorii Rzymskiej
będzie realizowana tylko w przypadku otrzymania dopłaty Unii
Europejskiej.
Pruszczański włodarz planuje sprzedanie na potrzeby budowy wiaduktu części gruntów.
- Obecnie jest na nie dobra cena i chętnych nie brakuje - wyjaśnia.
- Niedawno uzyskaliśmy rekordową cenę siedmiu milionów złotych za jeden
hektar. Na początek jednak weźmiemy kredyt komercyjny. Obecnie miasto
nie jest zadłużone, a można wziąć pożyczkę do 60 proc. budżetu. Tak czy
inaczej, budowa ruszy i do końca mojej kadencji, czyli w 2010 roku,
zostanie zakończona.
Przetarg na wykonanie obiektu przewidziano na grudzień tego roku.
Pozwolenie na budowę już jest. Nie oznacza to bynajmniej, że włodarze
nie muszą się spieszyć. Przeciwnie. Po unowocześnieniu linii kolejowej
przy ruchu pociągów z prędkością dochodzącą do 200 km/godz. po torach
biegnących przez Pruszcz Gdański, budowa taka może być utrudniona albo
wręcz niemożliwa.
Wiadukt nie będzie miał ograniczeń tonażu, jak to jest obecnie na
istniejącym w ciągu ul. Chopina. Będą mogły nim przejeżdżać nawet
najcięższe pojazdy.
Nowy most przyniesie również wymierne efekty gospodarcze. Dzięki
niemu z pewnością atrakcyjniejsze dla inwestorów staną się tereny
żuławskiej części powiatu gdańskiego (część gminy Pruszcz Gdański,
Suchy Dąb i Cedry Wielkie).
Obwodnica, stanowiąca dojazd do wiaduktu, wytyczona została w
północnej części miasta, w terenie niezabudowanym. Korzystać z niej
będą jadący drogą nr 226 w kierunku Gdańska oraz kierowcy zmierzający
do drogi krajowej nr 6, autostrady i drogi wojewódzkiej 222.
Władze miasta nie wykluczają, że jednak otrzymają częściową
refundację poniesionych wydatków z programu UE na budowę dróg lokalne,
ale dopiero po zakończeniu inwestycji.
Obwodnica zmniejszy ruch na głównym skrzyżowaniu Pruszcza
Gdańskiego, niemniej jednak trzeba się liczyć z faktem, że mieszkańcy
miasta mają coraz więcej aut. Z każdym rokiem powstają też w okolicy
firmy produkcyjne i handlowe, dysponujące rozbudowanym parkiem
samochodowym, więc z czasem korki będą mogły powrócić.
Szansą na niedopuszczenie do takiej sytuacji jest budowa południowej
obwodnicy Gdańska, o której powstaniu wreszcie zdecydował samorząd
Gdańska.
Bez sfinalizowania tych projektów stagnacja gospodarcza, komunikacyjna i społeczna będzie nie do uniknięcia.
Mieszkam w Pruszcz od 19-tu lat. Problem z infrastrukturą drogową narastał z roku na rok. Potrzeba wiaduktu jest niezbędna i do tego nie trzeba nikogo przekonywać, jednak zachodzi pytanie, dlaczego ten wspólny interes nie znalazł poparcia całego społeczeństwa?.Czy położenie wiaduktu z tak przebiegającą obwodnicą rozwiąże problem czy też go tylko przełoży. Tak wielka inwestycja winna rozwiązać problem a nie jak wynika z wypowiedzi Pana burmistrza, nawrót problemu to tylko kwestia czasu.I co potem?. Jak sama nazwa wskazuje, obwodnica winna tworzyć możliwości wyprowadzenia ruchu z obszaru miasta a nie wprowadzać go na tereny osiedli.Taki tend jest w całej Europie tylko nie w Pruszczu.
Napisał Kryspin, dzień 10/17/2008 o 18:57
Mówiąc szczerze do tego tematu powinno się podejść inaczej - wiadukt tak - obwodnica (ulicami osiedla) nie. I chyba nikt w to nie wątpi. Pozostaje problem pieniędzy i czasu. Każdy zdaje sobie sprawę że to musi trwać ale też każdy się pogodzi z chwilowym utrudnieniem kiedy będzie wiedział że docelowo obwodnica będzie omijała jego miejsce zamieszczania i tu Miasto powinno się wykazać a nie forsować teorię że osiedlem będą jeżdzić tylko samochody osobowe, ciężarowe obwodnicą południową Gdańska (której nie ma, a później szybko się zakorkuje - Port Północny).