26-letni pruszczanin, który cudem ocalał w spowodowanym przez siebie wypadku drogowym, może mówić o dużym szczęściu i jeszcze większym braku rozumu. W minioną niedzielę mężczyzna zasiadł za kierownicą swojego renaulta mając ponad 2 promile alkoholu we krwi i ruszył w drogę. Nie ujechał daleko, kiedy ok. godz. 18., w Rotmance stracił panowanie nad kierownicą, a jego samochód z impetem wpadł do przydrożnego rowu. Pijany kierowca wypadł z auta i został w rowie, a renault wyleciał z rowu, przeleciał nad jezdnią i spadł do rowu po przeciwnej stronie drogi. Mimo że pruszczanin ocalił życie, trafił do szpitala ze złamanym kręgosłupem, gdzie czeka go długa rehabilitacja. Potem może trafić za kraty nawet na dwa lata.