Kto pobił zatrzymanego przez policję szesnastolatka?
20.01.2007.
Czy na komendzie w Pruszczu Gdańskim biją? Tak twierdzi 16-letni uczeń liceum w Pruszczu, którego zatrzymano pod zarzutem udziału w kradzieży kół od samochodu. Chłopak ma złamany nos, ślady po duszeniu sznurkiem, siniaki i opuchliznę.
Policja wstępnie zaprzecza jego wersji wydarzeń, ale uruchomiła wewnętrzną kontrolę i bada sprawę.
- Od momentu, gdy zostałem wsadzony do radiowozu bił mnie jeden policjant - twierdzi Adam. - Potem, na komendzie, żądał bym się przyznał. Przyczepiał mi do palców spinacze i próbował je wsadzić do kontaktu. Dusił tak, że aż straciłem oddech. Wreszcie zjawił się inny policjant, który najpierw zawiózł mnie do szpitala, a potem do Izby Dziecka. Po powrocie do domu bardzo źle się czułem i sam zgłosiłem się na pogotowie.
Wczoraj o pobiciu chłopaka zawiadomiliśmy prokurator rejonową w Pruszczu Gd., Teresę Rutkowską Szmydyńską. Nastolatek został przesłuchany w obecności psychologa.
Po sygnale od dziennikarzy wewnętrzne śledztwo wszczęła też policja. Według komendanta powiatowego z Pruszcza, podinsp. Marka Kani Adam zaraz po zatrzymaniu trafił do Policyjnej Izby Dziecka w Gdańsku i w ogóle nie był przesłuchiwany w nocy na komendzie.
Adam, 16-letni mieszkaniec Pruszcza Gd. twierdzi, że w nocy z poniedziałku na wtorek, był brutalnie bity przez przysadzistego, ciemnowłosego funkcjonariusza policji, który w ten sposób usiłował wyciągnąć od niego przyznanie do winy. Według policjantów chłopaka nikt nie bił, a obrażenia mogły powstać przy zatrzymywaniu oraz być skutkiem samookaleczenia. Sprawą - po naszej interwencji - zajęła się Prokuratura Rejonowa w Pruszczu Gd.
Adam twierdzi, że tuż po północy 16 stycznia wracał od starszej siostry. Nagle zauważył znanego z imienia kolegę, który kradł koła od zaparkowanego przy ulicy samochodu.
- Powiedział, żebym mu pomógł, ale się nie zgodziłem - mówi Adam. - Potem przybiegli jacyś ludzie i zacząłem uciekać. Przyjechała policja.
Według policjantów próbę kradzieży zauważył właściciel samochodu, który ujął uciekającego Adama.
- W radiowozie przykuli mnie kajdankami do drzwi - opowiada chłopak. - Wtedy dostałem po raz pierwszy w twarz z pięści od tego policjanta. Zawieźli mnie na komendę. Ten, który bił, próbował zmusić, bym się przyznał.
Chłopak opowiada, że funkcjonariusz dusił go sznurkiem do wieszania bielizny i bił rękoma. Okręcił mu spinacze biurowe wokół dwóch palców ręki i trzymając ją przez szmatę, próbował wepchnąć do kontaktu. Dodatkowo straszył także przewiezieniem do domu dziecka pod Szczecinem.
- W pewnym momencie do pokoju wszedł jakiś inny policjant, który zobaczył, jak ten ciemnowłosy dusi mnie, trzymając za grdykę - opowiada Adam. - Powiedział, że mnie zabiera i nie chce odpowiadać za to, co tu się stało. Pojechaliśmy najpierw do szpitala, gdzie mnie obejrzał jakiś lekarz, a potem do Izby Dziecka w Gdańsku. Była godzina 4.30.
Policjanci z Pruszcza, do których zwróciliśmy się w celu skonfrontowania zeznań, początkowo utrzymywali, że Adam zaraz po zatrzymaniu trafił do Izby Dziecka, a przesłuchiwany dopiero był następnego dnia w obecności matki. Powstaje pytanie - co działo się z szesnastolatkiem między godziną 1 a 4.30 w nocy, kiedy zjawił się w Gdańsku?
Radiowóz z zatrzymanym zajechał jeszcze na komendę i do lekarza - przyznał wczoraj po południu komendant pruszczańskiej policji.
Jedno jest pewne - we wtorek o godzinie 15.15 Adam zgłosił się do pogotowia w Pruszczu, skarżąc się na uczucie duszności i ból twarzy i nosa. Lekarz stwierdził na piśmie stan po pobiciu i ślady duszenia.
- Bolało mnie, nie mogłem spać - mówi Adam. - Następnego dnia pojechałem do Szpitala Wojewódzkiego. Skierowano mnie na prześwietlenie. Rozpoznano złamanie kości nosa, z 11mm szczeliną. Natychmiast skierowano mnie na operację. W poniedziałek przejdę zabieg.
Redakcja Dziennika Bałtyckiego o przypadku Adama dowiedziała się od jednego z mieszkańców Pruszcza.
Po rozmowie z Adamem i obejrzeniu dokumentacji lekarskiej, zdecydowaliśmy się zawiadomić o sprawie prokurator rejonową z Pruszcza, Teresę Rutkowską-Szmydyńską. Adam został natychmiast zaproszony do prokuratury wraz z matką. Przesłuchano go w obecności psychologa.
Powiadomiliśmy też o sprawie Komendę Wojewódzką Policji i komendanta powiatowego z Pruszcza Gd. jeszcze tego samego dnia do KPP trafili funkcjonariusze z Wydziału Kontroli KWP.