Kierowcy zirytowani, drogowcy niezadowoleni, a rząd umywa ręce. O
czym mowa? Oczywiście o remoncie na krajowej drodze nr 1. Roboty
drogowe już ruszyły, a decyzji rządu w sprawie zniesienia opłat za
przejazd autostradą A1, czy chociażby obniżenia stawek, nadal nie ma.
Prace na "jedynce" zaczęły się we wtorek w Miłobądzu, pomiędzy
Pszczółkami a Tczewem.
- Też mieliśmy nadzieję, że uda się ten największy strumień pojazdów
przepuścić przez autostradę. Byłoby nam łatwiej - mówi Krzysztof
Sienkiewicz, który nadzoruje roboty drogowe. - Teraz dopiero
przygotowujemy drogę do frezowania, więc jeszcze dajemy radę, ale jak
zaczniemy pełną parą, to może być ciężko. Co prawda, jesteśmy
przygotowani na ruch wahadłowy, ale wiadomo, że problemy mogą się
zdarzyć. Zwłaszcza że remont będzie na dość długim, ponad
5-kilometrowym odcinku.
Kierowcy marzą chociażby o niewielkiej
obniżce ceny za przejazd autostradą. Przejazd A1 pozwoliłby uniknąć
stania w korkach na remontowanej "jedynce".
- Gdyby było o połowę
taniej, to częściej bym jeździł - mówi Michał Korzeniewski, jeden z
kierowców, którzy zamierzają podczas remontu korzystać z A1. - A na
czas remontu to w ogóle powinno być bezpłatnie! Można byłoby też
wprowadzić karnety wieloprzejazdowe dla osób, które codziennie muszą
dojeżdżać do pracy w innym mieście. Przecież w Tczewie jest Strefa
Ekonomiczna, w której zatrudnionych jest wielu gdańszczan, a sporo osób
jeździ też w drugą stronę - do pracy w Trójmieście.
- Karty rabatowe
z pewnością zostaną wprowadzone. Jednak to nie do końca zależy od nas -
mówi Marcin Ziółkowski z Centrum Operacyjnego Obwodu Utrzymania
Autostrady A1.
Potwierdza to Ewa Łydkowska, rzeczniczka Gdańsk Transport Company, która jest odpowiedzialna za utrzymanie autostrady.
-
Wszystkie pieniądze uzyskane z opłat przekazujemy na fundusz drogowy.
Później przekazywane są do Ministerstwa Infrastruktury i to już oni
dysponują tymi środkami - wyjaśnia. - Dlatego na wszelkiego rodzaju
rabaty i obniżki cen musimy dostać zgodę z ministerstwa. My właściwie
jesteśmy tylko zarządcą autostrady. Od rządu pobieramy tzw. opłatę za
dostępność, czyli za to, żeby autostrada była w każdej chwili
przejezdna i bezpieczna.
Pomorscy politycy mówią jednak zupełnie coś innego. Żądają od GTC zabezpieczenia.
-
GTC, co prawda, wystąpiło do ministerstwa z propozycją obniżenia stawek
o 50 procent, ale nie dopełniło pewnych warunków - twierdzi Jan Kulas,
poseł z Tczewa. - Nie załączono deklaracji, że koncesjonariusze GTC nie
wystąpią z wnioskiem o odszkodowanie za niższe wpływy, które mogliby
mieć wówczas, gdy kierowcy będą mniej płacili.
Kulas wyjaśnia, że
jeśli rząd nie ma takiego zabezpieczenia, to minister infrastruktury
może mieć obawy, że będzie musiał wyrównywać ewentualne straty GTC.
-
To jest jakieś nieporozumienie - mówi Ewa Łydkowska, rzeczniczka GTC. -
Umowy z rządem były podpisane wcześniej, kwota była jasno określona,
więc nie rozumiem, dlaczego wszyscy uważają, że to są jakieś przetargi
pomiędzy firmą GTC a ministrem. Wszystko, podkreślam, wszystko leży w
gestii ministra infrastruktury. Tylko on może zwolnić kierowców z opłat
lub je obniżyć. To najwyżej fundusz drogowy dostanie mniej pieniędzy, a
nie my. My mamy stałą wynegocjowaną stawkę.
Dlatego też GTC nie
przeszkadza fakt, że autostrada świeci pustkami. Nie ma się czemu
dziwić, bo ileż osób stać na to, aby dojeżdżając do pracy codziennie
płacić 10 złotych za samą możliwość przejazdu szybszą trasą.
-
Proszę pani, przecież bilet miesięczny na autobus mniej kosztuje. Kto
będzie 250 złotych co miesiąc płacił tylko za to, żeby sobie równą
drogą pojeździć - mówi Maria Chmielecka, mieszkanka Miłobądza. - My to
się tutaj najbardziej boimy tych korków. Bo jak własnym samochodem, to
się jakoś da wioskami przejechać, ale jak ja muszę gdzieś autobusem, to
przecież on trasy nie zmieni. I będziemy godzinami stać...
Miejmy nadzieję, że jednak da się przejechać. Byle tylko politycy nie planowali tego "przejeżdżając się" po naszych kieszeniach.
Na konkrety trzeba czekać
Mikołaj Karpińskiz Ministerstwa Infrastruktury
-
Informacje o planowanym remoncie drogi krajowej nr 1 dotarły do nas w
odpowiednim czasie. Trzeba jednak pamiętać, że to nie czas jest istotą
sprawy, ale kwestie finansowe. Każda decyzja to konsekwencje w budżecie
państwa. Dlatego decyzja nie leży tylko w gestii ministra
infrastruktury. Konieczne są konsultacje międzyresortowe, m.in. z
ministrem finansów. Trudno jednoznacznie powiedzieć, kiedy można
spodziewać się podjęcia konkretnych kroków. Decyzje mają zapaść w
najbliższym czasie. Aby ułatwić życie tysiącom kierowców,
doprowadziliśmy do tego, by drogami lokalnymi, które służą jako
objazdy, nie poruszały się samochody ciężarowe. Było to możliwe
wyłącznie dzięki wyrażeniu zgody na ich bezpłatne przejazdy autostradą
A1.
Frezowanie kierowców
Piotr Michalski
rzecznik prasowy Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad Oddział w Gdańsku
-
Obecnie trwają przygotowania do zmiany nawierzchni. W sobotę będzie
frezowanie, czyli zdzieranie starej nawierzchni i kładzenie nowej.
Wtedy faktycznie trzeba będzie się liczyć z większymi utrudnieniami w
ruchu drogowym.
Zapewniam, że zrobimy wszystko, żeby to było jak
najmniej uciążliwe dla użytkowników drogi. Zrezygnowaliśmy z
sygnalizacji na rzecz ręcznego sterowania ruchem wahadłowym. Dzięki
temu będzie sprawniej. Pracownicy mogą się kontaktować za pomocą
krótkofalówek. Dlaczego nie pracujemy nocą? Po prostu prace w takich
godzinach są droższe. Nie mam tylko na myśli specjalnego oświetlenia,
ale również to, że wykonawcy trzeba byłoby zapłacić większe pieniądze.