Wojewoda ogłosił ostatnio jej kres, a mimo to niebezpieczna hałda w Wiślince będzie jeszcze większa. Okazuje się, że jej zamykanie potrwa parę lat, a w tym czasie trafią tam kolejne tysiące ton fosfogipsów.
W czwartek pełniący obowiązki wojewoda pomorski Piotr Karczewski (PiS) ogłosił: - Rozpoczynam postępowanie w sprawie zamknięcia składowiska odpadów w Wiślince.
Podlegli mu urzędnicy dodali: - Od 2 kwietnia wstrzymany będzie dowóz kolejnych partii fosfogipsów na hałdę.
Byłyby to przełomowe decyzje. Prasa wielokrotnie pisała o tym, że hałda jest nieszczelna, a zanieczyszczone ścieki płyną do Martwej Wisły i wód podziemnych. Przecieki wykrywają też kontrole Wojewódzkiej Inspekcji Ochrony Środowiska. Nie przeszkadza to jednak gdańskiej firmie Fosfory dowozić kolejne ładunki produktu ubocznego w produkcji kwasu fosforowego, z którego powstają nawozy sztuczne. Okazuje się jednak, że radykalne zapowiedzi urzędników nie wejdą szybko w życie, a proces zamykania hałdy potrwa kilka lat. - W ciągu najbliższych tygodni wojewoda wyda pierwszą decyzję. Określi, co musi być zrobione, by nieczynna hałda nie stwarzała w przyszłości zagrożenia - tłumaczy Hanna Dzikowska, wicedyrektor wydziału środowiska i rolnictwa urzędu wojewódzkiego. - Chodzi tu m.in. o nadanie obiektowi odpowiedniego kształtu. Dziś przypomina on krater, a powinien mieć kształt regularnego pagórka.
- W jaki sposób hałda zmieni kształt? - Na to pytanie odpowiedzą eksperci. Niewykluczone, że braki w hałdzie uzupełnić trzeba będzie, sypiąc w nie dodatkowy fosfogips - odpowiada Dzikowska.
Tego, że do zamykania hałdy będzie wykorzystywany fosfogips, pewny jest Jan Wyganowski, zastępca dyrektora technicznego Fosforów. - Inny materiał mógłby się osunąć i doszłoby do katastrofy budowlanej - twierdzi. - Uzupełnianie powinno zakończyć się do 2009 r.
Do tego czasu Fosfory - mimo procesu "zamykania" hałdy - będą nadal z niej korzystały, powiększając górę w Wiślince. Osoby zaangażowane w walkę z hałdą są przekonane, że zapowiedzi wojewody są korzystne dla Fosforów. - Gdyby nie ten ruch wojewody, Fosfory musiałyby wystąpić teraz właśnie do Karczewskiego o obowiązkowe pozwolenie na korzystanie ze środowiska. I takiego pozwolenia nie miałyby prawa otrzymać - uważa Zbigniew Bąkowski, były zastępca wojewódzkiego inspektora ochrony środowiska. - W ten sposób składowanie fosfogipsów wstrzymane byłoby już teraz, a nie w 2009 r.
Dlaczego hałda nie dostałaby pozwolenia? - Bo jest w złym stanie technicznym. Przecieków do rzeki i wód podziemnych nie da się zlikwidować bez wielkich inwestycji - odpowiada Bąkowski.
Zniecierpliwiona "nieporadnością" Fosforów jest Halina Czarnecka, wojewódzki inspektor ochrony środowiska. Chce ona, by hałdę zamknąć, do czasu gdy zakład upora się z wyciekami. Na razie prawnicy Fosforów zapoznają się ze zgromadzonymi przez WIOŚ dokumentami. Producent nawozów poprosił Czarnecką, by termin zamknięcia opóźnić. Powodem są kontrakty z rolnikami na dostawę nawozów sztucznych.