Jeden z najpiękniejszych zabytków architektury świeckiej w powiecie
gdańskim - XVIII-wieczny zespół dworsko-parkowy w centrum Trąbek
Wielkich - popada w całkowitą ruinę i zaczyna się rozsypywać. Do lat
90. ubiegłego wieku znajdowały się w nim biura miejscowego pegeeru. Pod
koniec lat 90. pegeer zbankrutował. Syndyk masy upadłościowej sprzedał
kompleks prywatnej osobie. Od tego czasu zabytek chyli się ku upadkowi.
Nowy właściciel planował otworzenie w obiekcie zajazdu, jednak projektu
nie zrealizował. Obecnie konstrukcja dachu zgniła, dachówki pospadały,
a ściany się osuwają. Za rok nie będzie czego ratować.
- Martwię się o los jednego z naszych najcenniejszych zabytków,
jednak niewiele mogę zrobić - Błażej Konkol, wójt gminy Trąbki,
bezradnie rozkłada ręce. - Niedawno odwiedzili nas bracia Burtrandtowie
z Niemiec, którzy wychowywali się w tym dworze. Jeden z nich jest dziś
burmistrzem miasta, drugi emerytowanym generałem. Myślałem, że spalę
się ze wstydu, gdy zapytali, dlaczego nie dbamy o zabytki. Kilkakrotnie
prosiłem obecnego właściciela dworku, by odsprzedał obiekt gminie. Nie
żałowalibyśmy pieniędzy na renowację. Stałby się siedzibą Gminnego
Ośrodka Kultury. Usłyszałem odmowę.
- Przeprowadzimy kolejną kontrolę zabytkowego dworu w Trąbkach -
zapewnia Marcin Tymiński, rzecznik wojewódzkiego konserwatora zabytków
w Gdańsku. - Wydaliśmy właścicielowi kilka nakazów remontu. Wszystkie
zignorował. Skierujemy sprawę do sądu, stawiając zarzut niszczenia
zabytku. Liczymy, że po prawnych rozstrzygnięciach gmina odkupi obiekt.
Budynki wpisane do rejestru zabytków muszą być utrzymywane w dobrym
stanie.
Jeżeli sąd uzna zasadność zarzutu niszczenia zabytku, właściciel może nawet usłyszeć wyrok 5 lat więzienia.
Właściciel zespołu dworsko-parkowego w Trąbkach - notariusz z
powiatu kartuskiego - nie zgodził się na rozmowę w tej sprawie i
odmówił jakiegokolwiek komentarza.