Koncesja na budowę autostrady A1 nie wygasła - orzekł w środę 3
października sąd. To zwycięstwo firmy Gdańsk Transport Company nad
ministrem transportu Jerzym Polaczkiem (PiS).
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uchylił decyzję ministra
transportu Jerzego Polaczka o wygaśnięciu koncesji na budowę autostrady
A1 firmy Gdańsk Transport Company. Nakazał też ministerstwu zwrot
kosztów postępowania - ok. 11 tys. zł.
Spór dotyczy 60 kilometrów autostrady z Grudziądza do Torunia.
Batalię o odzyskanie tego odcinka przez państwo minister transportu
Jerzy Polaczek ogłosił na początku 2006 r. - Wybudujemy drogę taniej i
szybciej niż prywatny koncesjonariusz - zapowiadał Polaczek. Według
jego urzędników ten 60-kilometrowy odcinek miał być gotowy do 2010 r.,
a koszty budowy miały wynosić ok. 5 milionów euro za kilometr.
Cena GTC - z końca 2005 r. - wynosiła 7,6 mln euro za kilometr.
- Minister mówi rzeczy nieprawdopodobne - komentował w 2006 r.
Aleksander Kozłowski z rady nadzorczej GTC. - Nikt nie wybuduje tej
drogi za sumę podawaną przez ministra. Nie ma też szans, by rząd
wyrobił się do 2010 r. Tylko nasza firma, która buduje już A1 pomiędzy
Gdańskiem a Grudziądzem, ma na miejscu sprzęt i ludzi, jest w stanie
dotrzymać terminu.
Polaczek jednak postawił na swoim. Zlecił Generalnej Dyrekcji Dróg
Krajowych i Autostrad wykonanie projektu autostrady (wydał na to 38 mln
zł).
Zabierając kontrakt GTC minister podpierał się argumentem, że wydana w
1997 r. koncesja wygasła. GTC decyzję zaskarżyło twierdząc, że minister
mylnie interpretuje przepisy. Wczoraj sąd przyznał rację GTC.
- To potwierdzenie, że to nasza firma, a nie rząd ma wyłączne prawo do
budowy i eksploatacji autostrady A1 na odcinku Gdańsk-Toruń- mówi
Aleksander Kozłowski z rady nadzorczej GTC.
Co dalej z budową autostrady A1, niezbędnej m.in. do przeprowadzenia
Euro 2012 w Gdańsku? - Zgodnie z warunkami koncesji powinniśmy
rozpocząć z ministrem negocjacje warunków. Jesteśmy do nich gotowi
choćby jutro - zapewnia Kozłowski.
Niemal pewne jest, że teraz oferta GTC będzie dla państwa mniej
korzystna niż ta z końcówki 2006 r., bo ceny poszły w górę. Ile teraz
zażąda GTC - nie wiadomo.
Jednak na razie nic nie wskazuje, by rząd usiadł z GTC do rozmów. -
Wyrok jest nieprawomocny. Po otrzymaniu pisemnego uzasadnienia, ocenimy
zasadność złożenia skargi do Naczelnego Sądu Administracyjnego -
informowało biuro prasowe resortu transportu.
Poinformowało także, że w przyszłym tygodniu Generalna Dyrekcja Dróg
Krajowych i Autostrad ogłosi przetarg na budowę spornego odcinka A1
Grudziądz-Toruń.
- Minister Polaczek czyni tą trudną sytuacją jeszcze trudniejszą -
komentuje Tadeusz Jarmuziewicz, ekspert PO od infrastruktury. - Jeśli
ogłosi przetarg, to w sporze GTC-ministerstwo pojawi się trzeci podmiot
- zwycięska firma, która będzie rościła sobie prawo do budowy lub
odszkodowania. To czyste szkodnictwo. Bez wątpienia będzie to pierwsza
sprawa, z którą po wyborach będzie musiał zmierzyć się jego następca.